-Cześć chłopaki! - zarzucił wesoło Tom wchodząc do domu.
-CO TO DO JASNEJ CHOLERY MA BYĆ!!-wykrzyczał gdy zobaczyl w jakim stanie jest mieszkanie. Pudełka z Maka leżące gdzie popadnie, nawet jeden kawałek pizzy na suficie przylepiony. W kuchni
naczynia na naczyniach, ledwo gdzie da się ruszyć bo co krok jakieś typy zarzygane
leżą. Chipsy, kufle po piwie, jakieś papiery, wszystko nawalone. Tom próbował się
przedostać przez ten syf do kuchni. Po drodze zobaczył leżącego z jakąś panną Asha,
Wziął z stolika kufel z piwem i wylał mu w twarz.
-KURWA!!-otrząnął sie Ash po czym spojrzał na rozgniewanego Toma.-No ocipjałeś do
reszty!-krzyknął.
-JA OCIPJAŁEM! Nie było mnie tylko jeden dzień, a wy już impreza! Zrobiliście z domu totalne pobojowisko! Już nie wspomne
o tym, że jakaś dziwka właśnie rzyga nam do zlewu!!- odłożył kufel na stolik i wskazał na długonogą
blondynkę.-Cholera wiesz dobrze, że wracają niedługo Nikki i April! A Ty jakieś orgie będziesz odpieprzać!
Ash z niedowierzeniem rozglądnął się po całym mieszkaniu.
-Ale Tomuś ja Ci wszystko moge wyjaśnić!
-No słucham.-spojrzał zirytowany na Asha.
-No ten no, ja ja...- zaczął się jąkać.
W tym momencie z podłogi wstał ledwo co przytomny Tim:
-Kuźwa co tak sie drzecie, jest 7 rano...-stęknął.
Chłopaki przekręcili głowy w strone Tima, który resztką sił próbował się podnieść z ziemi.
-TIM MNIE ZMUSIŁ!-wykrzyczał Ash.
-CO!? Chcesz z rondla przez łeb!-wycedził przez zęby.
-Jak trafisz!-powiedział Ash wstając i z trudem utrzymywał się na nogach.
-Yh jak z dziećmi.- westchnął Tom.-Chłopaki spróbujcie mniej więcej ten dom ogarnąć, dobra? Ide poszukać reszty.
Tom poszedł na góre po drodze potykając się o śmieci i ludzi. Po 10 minutach znalazł Matta śpiącego na panelach obok łazienki, był owinięty papierem toaletowym , a twarz miał wymazianą bitą śmietaną.
-Znaczy oby to była bita śmietna.-Zerknął jeszcze raz w strone Matta.
Tom przeleciał cały dom, nigdzie nie było Mike, jedynie został mu jego pokój, ale żeby po takiej imprezie spał w swoim pokoju, a do tego w łóżku? Podszedł do drzwi i zapukał. Nikt się nie odezwał.
Wszedł do pokoju-pustki.
-Cholera gdzie ten chłopak się podział..-pomyślał, po czym zszedł na dół.
-Ej, nie wiecie gdzie jest Mike?
Ash i Tim spojrzeli na siebie po czym dodali:
-Tam.-wskazali palcem na skórzaną kanapę, która mieściła się na korytarzu prowadzącym na taras. Chłopaki wzięli się z powrotem do pracy, a Tom podszedł do śpiącego kolegi i zaczął go budzić. Mike niechętnie otworzył oczy, spojrzał na postać, która była przed nim. Nie mógł rozpoznać twarzy, wszystko widział zamazane.
-Mike?-Tom zaczął machać ręką przed oczami kolegi.
-Cindy?-zapytał próbując dostrzeć postać.-Wiesz, nie obraź sie, ale zbrzydłaś.
Chłopak usiadł na kanapie i przetarł oczy. Nagle nad swoją tawarzą ujrzał rozgniewanego Toma.
-TOM??!!
-Nie, Cindy-odpowiedział zarzenowany.
Po czym poszedł do łazienki, wziął wiadro oraz mopa i wręczył sprzęt Maikowi.
-Prosze Mike, niech Ci dobrze służy.-parsknął aroganckim śmiechem i wrócił do salonu.
-Ja wychodze. Postarajcie się ogranąć ten dom w 3 godziny, a i Ash...
-Tak?
-Pozbądz się tej rzygającej laski.-powiedział, zamykając za sobą drzwi.
*Kilka godzin później...*
Tom spojrzał na dom, powoli podszedł do drzwi, chwycił za klamkę, po czym westchnął głęboko.
-Błagam niech będzie wysprzątane..
Wszedł do domu, patrzył na mieszkanie z niedowierzeniem.
-Jak wy to?-oczy mu się szerzej otworzyły-Ale że to no...SAMI!
Chłopak stał w drzwiach jak wryty, po czym podszedł do niego uśmiechnięty Ash, objął kolege i dodał:
-Widzisz? A Ty w nas nie wierzysz..-parsknął śmiechem.
-Nie no chłopaki...Ładnie, będzie browar. Nawet ja stawiam.
-Dzie.....-Ash nie zdążył skończyć zdania gdy z kuchni wyszły 4 uśmiechnięte sprzątaczki. Mike i Matt wytrzeszczyli oczy i spojrzeli na Asha.
-O cholera...No to mam przejabne-pomyślał Ashley.
-My już skończyłyśmy.
W wyniku zaistniejącą sytuacji, twarz Toma nabrała poważniejszych rysów.
-To jak Panie Sallivan? Płaci Pan?
-"SALLIVAN!!!??" Z tego co wiem to moje nazwisko! Chciałeś zapłacić z mojej karty kredytowej?-oburzył się. Wolker nie mógł wykrztusić z siebie słowa, spoglądał tylko na chłopakow i wkurzonego gitarzyste.
-Masz im zapłacić z swoich pieniędzy...Właściwie macie wszyscy 3 sie zrzucić na to...
Mike i Matt podeszli do sprzątaczek wyciągając ze spodni 150$ i z niechęcią wręczyli sprzątaczkom. Tom ukrzyżował ręce i spytał:
-A Ty....?-westchnął nerowo.
-No ja nie mam...-Ash pochylił głowe.
-Jak nie masz?!
-Pamiętasz tą rzygającą do zlewu?-uśmiechnął się szeroko szczerząc kły.
Thomas wyciągnął z kieszeni kurtki czarny portfel i wręczył sprzątaczkom reszte. Chwycił za klamke i otworzył kobietom.drzwi.
-Dowidzenia!
Gdy Panie wyszły, Tom zacisnął pięści i zwrócił się w strone Asha. Kiedy chłopak zauważył postawe przyjaciela, mina mu zrzedła.
-No to już wiem jak umre.-jęknął.
Hah śmiechowo XD fajnie sie zapowiada :) pisz tak dalej a zostane tu na dłużej :> pozdrawiam i życzę weny ;)
OdpowiedzUsuńDziękuję i miło, że to się komuś podoba :) Bo nie uważam to za istne dobre dzieło xD
UsuńI ja również przeczytałam Twojego całego bloga o Lily i czekam na kolejny rozdział xD