Jest gorący, letni poranek. Chłopaki siedzieli na skórzanej kanapie w salonie, popijając zimny browar dla ochłody i wlepiali się bezczynnie w telewizor. Ash cały czas wciskał przycisk i nachalnie zmieniał programy.
-Przestań do kurwy bo cholery można dostać! - wybuchnął w końcu Tim.
-No, ale nic nie ma no!-przekrzyczał go basista dalej wciskając natarczywie przyciski.
-Oddawaj to!-uniósł się Tim i wyciągnął rękę w strone Asha.
Chłopak spojrzał na kolege i się szyderczo zaśmiał.
-MASZ WEŹ SOBIE!- powiedział wstając z kanapy, podnosząc dłoń z pilotem ku górze.
Tim zauważył rozbawioną mine Asha. Chłopak wiedział, że Ashley zrobił to specjalnie, wiedział, że jest wyższy od Tima.
-No co skrzacie nie weźmiesz?-wywalił swoje białe kły na zewnątrz.
-Palant.-wycedził przez zęby i zwrócił się w strone kuchni.
Ash zauważając rezygnacje "skrzata" z powrotem opadł na kanape.
-Eh.Jak dzieci.-weschnął głeboko Tom, popijając piwo.
*W kuchni...*
Mat siedział przy stole i robił coś przy telefonie, nagle w kuchni zjawił się jego brat, który podszedł do lodówki i otworzył drzwiczki. Chwile przyglądał się jej wnętrzui, wyjął kolejną butelke i trzasnął drzwiami krzycząc.
-Kurwa!
Mat gwałtownie oderwał się od komórki i zerknął na rozgniewanego brata, który usiadł obok niego.
-Młody, chcesz drzwi rozwalić?-spojrzał na Tima zza brwi.

-Nie, ale moge nimi rozwalić łeb tego wyuzdanego kasanowy!-syknął otwierając napój.
-Eh... Wiedziałam odkąt Cie wprowadziłem do tego domu, że sie nie dogadacie. Do tego ta sprawa z Juliet.
Tim wywrócił oczami - To moja wina, że wolała mnie? Swoją drogą jaka laska co a coś pod czaską wybrałaby jego.
-Wiesz, desperatka wszystko się chyci.-uśmiechnął się do niego. Zadzwonił telefon Mata, chłopak odebrał i przyłożył go do ucha.
-Hej miśku!-usłyszał w słuchawce radosny głos April.-Będziemy w domu za 10 góra 15 minut.
-Cześć, o to fajnie się składa. Stęskniłem się za Tobą.
-Ja również, a i....
-I...?-podtrzymał dalej rozmowe Mat.
-Moja młodsza kuzynka przyjeżdza na wakacje, mógłbyś przekazać reszcie?
-Nowa dziewczyna w tym zoo mówisz?-wychylił się z krzesła i spojrzał zrezygnowany na reszte.
-Oj nie przejmuj sie nimi. Będzie dobrze. Ja musze kończyć. Pa!
-Cześć.-rozłączył się i położył telefon na stole, oczy mu zamarły.
-Coś się stało?-zapytał zdziwiony Tim.
-Nie, nie, ide coś ogłosić.
Mat powoli wstał z krzesła i powędrował do salonu.
-Chłopaki! mam dla was newsa.
Wszystkie ich oczy zwróciły się ku niemu.
-Przyjeźdza kuzynka April. Błagam was nie róbcie...
-Kolejna laska!-wykrzyczał Ash wyskakując z kanapy i wykonując przy tym dziwne ruchy.

-Właśnie czegoś takiego...-stęknął.
-No cóż. Mnie nowe dziewczyny nie interesują więc pójde na góre.-stwierdził Mike.
-Nie, zostajesz.-powiedział stanowczo Tom.
Nagle usłyszeli dźwięk otwierających się drzwi. Czwórka pognała przywitać dziewczyny, a Mike niechętnie oparł się o ściane i wzdychał.Najpierw weszła April i rzuciła się na Mata. Tóż za nią Nikki.
-HEY!-podbiegł do niej Tom ściskając ją.
Dalej nie pojawiła się nowa twarz. WIęc chyba moge iść na góre, pomyślał Mike. Więc odwrócił się i już zaczął zmierzać w strone wyższego piętra, gdy usłyszał uroczy głos.
-Witajcie, jestem Evelyn!
Mike odwrócił głowe w jej stronę. Ujrzał niską, czerwono włosą dziewczyne o nieziemskim uśmiechu, która trzymała za sobą fioletową walizke.
-To jest moja kuzyneczka z Califroni. Będzie tu mieszkać.-tłumacztła April obejmując Małą.
-No to tak. Poznaj Tima, Toma, Asha, Mata, a tam na schodach Mike-wskazywała kolejno palcem.
-Cześć!-zarzucili wesoło.
-Nikki? Czy mogłabyś zaprowadzić Evelyn do pokoju? Wiesz nie chce by się jej coś stało.-uniosła brew i spojrzała na Asha, który jak widać napalił się na dziewczyne.
-Co masz przez to na myśli!-oburzył się.
Wybaczcie, że takie krótkie, ale niestety doskwiera mi upierdliwy brak weny. Może później będzie lepiej.